Marzec 2004


Powróciliśmy!!Wreszcie!!Jak wspaniale znów podróżować po świecie z nową płytą,która zaniedługo sie ukaże!!I znowu mogłem zobaczyć was wszystkich!!Nowe piosenki,yay!Kocham całą ostatnią płytę,ale ludziska,zagraliśmy te 11 kawałków i tylko te 11 kawałków w ciągu ostatnich 4 lat.....achhhhhhhh!Pytacie gdzie byliśmy przez ostatni rok?Cóż,jeśli byliście w kontakcie z The Calling zapewne słyszeliście,że na początku zeszłego roku po tym jak skończyliśmy trasę pojechaliśmy do domu by odpocząć....lecz tak sie nie stało.Napisaliśmy jedną z najważniejszych piosenek do filmu"Daredevil",taką ładną sciężkę dźwiekową z tym strasznym Evanescence...zalecam odzyskać siły jeśli jeszcze tego nie zrobiliście;) Posłuchajcie "For You".Zresztą Aaron i ja zrobilismy potem nasz własny materiał.Po raz pierwszy w życiu miałem okazję nagrać kawałek z Santaną nazwany"Why don't you and I"!To było naprawdę marzenie które rzeczywiście sie spełniło,granie na żywo z legendą muzyki,kręcenie teledysku,i tak samo dobre występy w TV.On był zajebisty!Aaron miał szansę aby współpracować z innymi zespołami i pisać utwory z innymi wielkimi artystami,w tym z Johnny'm Lang'iem i nawet zapisał na swoim koncie film.Potem spędziliśmy całe lato i sporo czasu aż do teraz pisząc teksty i nagrywając nasz nowy album.Pomógł nam w tym muzyczny geniusz Clive Davis,końcowy produkt jest w znacznym stopniu lepszy od Camino Palmero (nie żeby Camino Palmero było złe,faktycznie,jeśli nie macie go, radzę zakupić ten album:).Jesteśmy szczęśliwi,szczęśliwi!Tak,zajęło to troche naszego słodkiego czasu by zebrać cały album w całość,lecz zapewniamy że to było doskonałe i warte wszystkich waszych ciężko zarobionych pieniędzy. W ostatnim Tour Diary pisałem o szalonej trasie po Brazyli w sierpniu,właśnie w międzyczasie tworzenia naszego nowego albumu.To była najzabawniejsza trasa jaką odbyliśmy tak daleko.Wiem odnieśliśmy tam sukces w zdobywaniu statusu teraźniejszej gwiazdy gdyż otrzymałem przezabawnego fan-maila od Brazylijczyków pytających mnie o rzeczy jak np"Czy będziesz pozować nago w Amerykańskim magazynie w przyszłym miesiacu?Oh Halex jesteś sprośny!Nie będziesz oziębły? albo inne rzeczy jak,"Spałeś z szescioma prostytutkami i byłeś tu ostatni!?I jedna jest w ciązy z twoim nieślubnym dzieckiem!Jesteś tatusiem!Haha! tatusiem,...nie?"..to był strasznie głupi człowiek.Tak czy owak ,podczas gdy skonczyliśmy nagrywać, projektować nowy album,kręcić teledysk,i brać ślub między tygodniami przesłuchań przez ostatnie parę miesięcy roku 2004,byliśmy zajęci zbieraniem w całość małego zespołu na nadchodzącą światową trasę.Niestety nie mieliśmy na tyle czasu aby odbyć próbe przed trasą promującą,więc Aaron i ja podzieliliśmy obowiązki.On został w Los Angeles by popracować z nowym zespołem przez ostatnie 3 tygodnie podczas gdy ja podróżowałem dookoła świata(dosłownie) promując nowy towar.Było do dupy latać bez mojego przewodnika Aarona,lecz robiliśmy to, co musieliśmy.Tylko teraz ostrzegam,promowanie to nie normalny "show" w trasie dlatego było to dawno i jest mniej ekscytujące,zatem te Tour Diary będzie krótsze niz większość i prawdopodobnie zarąbiście nudne:)Przelecimy to szybko..1..dddobra.


Ja i nasz menedżer na trasie Sacha-naganiacz w tej trzytygodniowej mini-promującej trasie od 20 Marca 2004.Niektórzy ludzie zanim wyjechaliśmy pytali mnie jeśli przerwiemy naszą promującą wyprawę po Europie i Japonii czy powodem tego bedzie wzrost działalności terrorystów i ostatnie okropne zdarzenia majace miejsce w Hiszpanii i Anglii..moja odpowiedź była i bedzie taka:"Nie będe żyć jakkolwiek inaczej i wahać się czy wykonywać swój zawód i podążać za marzeniami płacąc za to wzrostem strachu przed terroryzmem.To właśnie czego oni chcą i zapewniam że nie poddam sie nieważne przez jakie piekło przechodząc".Więc ruszając dalej,drogą przez wiele krajów dookoła świata,pierwszy singel "Our Lives"całowicie uderzył w stacje radiowe (teraz jest na całym globie).Przybyliśmy do Paryża,we Francji,nasz pierwszy postój,21-go Marca ,2004.Powitani przez kilku fanów o znajomych twarzach,Karima i przyjaciele...dźwiganie..a co to jest?...BZDURY!! TAK! I ..prezent?...PODRÓŻNY STOLIK DO PING PONGA,PALETKI I PIŁKI!!MINI-PINGY-PONGY!To było bardzo wartościowe,dzięki Karima i przyjaciele:)Sacha i ja nie spaliśmy przez całą noc próbując grać jak debile w naszym hotelowym pokoju lecz to było całkiem niemożliwe,po prostu zbyt cholernie ciasno.Zacząłem pracować następnego dnia.Tylko wiecie,typowy dzień promujący ciągnie za sobą zbyt wczesne wstawanie,granie nowej płyty pod naciskiem,opowiadając tę samą historię miliony razy dla magazynów,telewizji i radia,grając "Our Lives"i/albo "Wherever You Will Go"akustycznie, raz po raz, i trochę więcej niż za dużo (schizów).Spłaca sie to w chwili gdy daję jakiś TV show albo coś w tym stylu i widze wszystkich fanów...coś innego niż większośc czasu spędzanego w zamknięciu w hotelowym pokoju mówiąc " następny,nastepny,następny".Pamiętny moment wywiadu mającego miejsce w Paryżu gdzie powinni płacić za bariery językowe.Dziewczyna prowadząca wywiad z nami mówiła łamanym angielskim i miała problem z wymawianiem poprawnie słów.Więc siedziałem tam podczas wywiadu a ona zadawała mi takie pytania jak,"jaki jest twój ulubiony kolor?"i"co byś zrobił gdybyś był Justinem Timberlake'iem przez jeden dzień?"...a potem nagle nie wiadomo skąd zapytała"Czy kiedykolwiek posrałeś sie na swoją dziewczyne?"Woh!Sacha i ja zaglądaliśmy na siebie ze zdziwionymi minami.Poczułem sie jak "Przepraszam?".Potem powiedziała"Czy powiedziałbyś twojej dziewczynie gdybyś sie tak na nią zesrał?"HAHA! Powiedziałem"Myślę ze ona powinna o tym wiedzieć,czyż nie!".Płakałem ze śmiechu.Dziewczyna prowadzaca wywiad nie wiedziała o co chodzi poniewaz jej nastepne pytanie brzmiało"Czy posrałes wiecej niż jedną dziewczynę za jednym razem?"Wow!A co to znowu za magazyn?Och,to miało być C-H-E-A-T-E-D?(oszukany,zdradzony)jej CH brzmiało jak SH!Zreszta,reszta dni we Francji poszło dobrze i zjedliśmy tam parę okropnych obiadów.Paryż jest wciąż jednym z moich ulubinych miast.Nadszedł czas gdy musieliśmy ruszać do następnego kraju.


25 marca przyjechaliśmy do Berlina,Niemcy.Musiałem zagrać akustycznie "Our Lives" poraz pierwszy sam w tamtejszym MTV.Byłem nerwowy!Lecz podołałem temu.Potem skierowaliśmy sie w stronę Munich na kilka dni zabawy w promowaniu.Spotkałem sie z moją rodziną która tam mieszka,nie widziałem sie z nimi od chwili gdy byłem w trasie z naszą ostatnia płytą czyli jakiś rok temu.W Munich'u udzieliliśmy większość wywiadów dla magazynów i gazet,lecz oni kochają także młodzieżowe magazyny gdzie znajduje sie mnóstwo zdjęć przesłodkich dzieciaków...wtedy sądze że jestem słodkim małym dzieciakiem...hey,jestem Aaron'em Carter'em! Nie! Jestem Nick'iem Carter'em!Nie.Zapomnijcie o tym.Zresztą,byłem rozszarpywany przez "BRAVO"od chwili gdy pozowałem do sesji zdjęciowej dla nich(naprawdę fajni ludzie,świetny magazyn) i zauważyłem coś,cóż,pozwólcie powiedzieć,że ten magazyn nie może dotrzeć do Ameryki!Ok, to jest magazyn dla bardzo młodych nastolatków...przeciskany przez..plotki o Britney Spears,fajnie, Westlife straciło członka,fajnie,spotykam się z Paris Hilton,fajnie...zaraz!...to nie ja,do licha,czasami nawet doznaję pogmatwania..OK,wciąż rozszarpywany..i..AAAH!Gołe dzieciaki?Co do cholery?Pełna strona, kompletnie nagia sesja młodych czytelników w Bravo ..jeden chłopak,jedna dziewczyna.Sądze, że każdego miesiąca ludzie przesyłają im zdjęcia.Dddobra.Och,i co zawiera mała torebka przywiązana do młodzieżowego magazynu?Malowidła?Perfumy?Ołówki?Nie,para stringów!Oczywiście jakieś głupie!To zabawne jak różne kultury świata traktują sex.To znaczy,stringi i gołe dzieciaki w magazynie młodzieżowym z pierwszej reki,a potem cały kraj szaleje przez wpadkę Janet Jackson,której widać było pierś przez milisekundy niż inne w tym piśmie.Mała wpadka Janet nie wniosła w media wiekszej furory, lecz równiez dosłownie przeniosła nasz przemysł rozrywkowy do tyłu o jakies 20 lat.Wywalają z radia piosenki które są "nieprzyzwoite",zwalniając z pracy naszych ulubionych prowadzących,przerabiają teledyski zespołów,które były grały miliony razy, przedłużając je występami na żywo w TV,itd...wszystko by uczynić je "przyzwoitymi" dla naszych dzieci.Nie cierpie tego mówić,ale jestem z Bravo.Jeśli za bardzo ograniczasz, nie edukujesz,a bez edukacji ludzie popadaja w kłopoty.Zresztą,więc powróćmy do trasy.W Munich było zimno,ludziska! Było 20 stopni i sypało sniegiem cały czas,brrrr.Śnieg jest piękny chociaż,przez okno samochodu z włączonym na maxa ogrzewaniem że...nie ma żadnej naturalnej warstwy ciepła na tym szkieletorze:)Tak przeprawiać się tam,wychodzę z ostatniej sesji zdjęciowej w Niemczech a w przypadkowym holu budynku jest fanka czekająca na mnie.Rozpoznałem ją zaraz gdy ją zobaczyłem lecz nie mogłem dopasować jej twarzy do Niemiec.Okazało sie ze była to jedna z naszych najwczesniejszych fanek,które mamy od lat,nazywaliśmy ją "Snow-cone girl"(Śnieżno-konusowa dziewczyna)..nie pytajcie.Zrtesztą,powiedziała, że przebyła wszystkie drogi od Północnej Karoliny w Ameryce aby mnie zobaczyć w Niemczech ponieważ wiedziała, że tam będe.To szalone!Snow-cone girl,jeśli to czytasz,dzieki ci za to,jesteś pzresłodka.Później nastał czas aby wyruszyć do następnego kraju,tym razem mojego ulubionego,Włoch i R&R w końcu.


Do Rzymu przybyliśmy nocą 27 marca i pojechaliśmy do rodzinnego miejsca ,wiejski krajobraz przez dwa dni.Yay! Po siedmiu dniach ciężkiej pracy potrzebowałem odpoczynku.Aaron i ja bylismy w ciągłym kontakcie i zdwaliśmy sobie nawzajem relacje z tego co robiliśmy podczas trasy.Powiedział mi ze próby na scenie poszły świetnie.Powiedziałem Aaronowi, że byłem tak daleko i dostałem naprawde,naprawde świetna odpowiedź z całego tego nacisku ludzi w odniesieniu do naszej nowej płyty.W tym punkcie wyprawy "Our Lives" było oficjalnie we wszystkich radiach i ludzie ją pokochali.Niepotrzebnie powiedziane ale byłem bardzo podekscytowany.Nasz postój w moim miejscu w Giove,Włochy były straszne i jedliśmy makaron za nim prażoną kukurydzę.Przyjaciel mojego taty,który mieszkał w pobliżu dopiero co nabył linensje pilota i helikopter,więc wszyscy polecieliśmy helikopterem podziwiając krajobrazy tamtejszej okolicy...to było takie fajne!Mój tata budował restauracje/spa/hotel na dolnim piętrze miejsca gdzie przyjeżdżamy na wakacje,już otwarte, więc jeśli ktokolwiek z Włochów ma ochotę na naprawdę dobre jedzenie i odpoczynek,niech jedzie do Castello Di Giove, w mieście Giove,godzina na Północ od Rzymu poza wyjazdem od Attigliano autostrady A1...OK,wiem,bezwstydna wkrętka.Więc nasze och-takie-fajne wakacje skonczyły sie w mgnieniu oka, polecieliśmy do Milanu by rozpocząc kolejne promowanie.30 marca powróciliśmy w MTV do TRL,zatrzymalismy sie w najpiekniejszej częsci Milanu nad najpiekniej wyglądającym kościołem.Udzieliłem wywiadu i zaśpiewałem ale najwspanialszy moment nadszedł gdy wyszedłem na balkon wysoko ponad ulicą gdzie znajdowało sie setki krzyczących fanów z palakatami i flagami..wszystkimi dla mnie!!To był bardzo dotykający moment od czasu gdy spędzałem tak wiele czasu dorastając we Włoszech i to było takie dziwne być tak dobrze znanym tam teraz.Tych kilku fanów w tłumie poniżej nas miało taka wielka piracką flagę i pomyślałem,"Uch,co z piracką flagą?Przypadek.Zreszta,mogłem rozmawiac z gospodarzami TRL we Włoszech przez cały dzien gdyż oni są świrnięcie hojni!Lecz musieliśmy ich opuścić i odwiedzić więcej radiostacji i udzielić więcej wywiadów.Reszta promowania we Włoszech poszła znakomicie i obiady tam były o wiele lepsze.Następnego dnia zawitaliśmy w Londynie,Anglia.


Do Londynu przybyliśmy w nocy 31.Świetnie było powrócić do kraju gdzie mówią po angielsku,zaczynałem naprawde się gubić mówiąc "dziekuję" po francusku gdy byliśmy w Niemczech.Zresztą,podczas jazdy samochodem z lotniska w Heathrow do Londynu, usłyszałem po raz pierwszy "Our Lives" w radiu!Capitol FM puścili to i każdy w samochodzie razem ze mną krzyczał i tańczył wkoło swego siedzenia.To wyjątkowy moment kiedy słyszysz swoja piosenke po raz pierewszy w radiu...to zawsze brzmi inaczej z paru powodów.Nasze pierwsze parę dni nacisku w Londynie poszło nieźle,lecz ostatni dzień był dniem kiedy byłem przerażony...3 kwiecień.Zabawa zaczęła sie kiedy byliśmy w CD:UK i zobaczyłem tam w tłumie wiele znajomych twarzy.Nasz fałszywy zespół,dla fałszywego wykonania,był naprawdę fajny i bardzo stylowy.Byłem biedny tego dnia bo bałem się całej tej wyprawy.Musiałem na żywo wykonać akustycznie 6 piosenek z "Two" dla paru setek zwycięzców w tym miejscu w Londynie tak samo dobrze jak grają je w radiu.To nic zagrać jedną piosenke lub dwie bez mojego partnera ale zagrać 6 piosenek solo? Nigdy tego nie robiłem.Świrowałem zanim wyszedłem na scenę i spojrzałem na tamtejszą publiczność...ludzi których wszystkich znam! A niektórzy z nich pochodzą z bardzo daleka,jak Karima która jest z Paryża.Czułem się komfortowo w takim ułożeniu i show poszedł świetnie.Zagrałem parę nowych melodii i niektóre ze starych i kilka kowerów tak samo dobrze.Miałem czas dla wszystkich po tym pierwszym występie,lecz niestety po drugim wystepie nie miałem czasu zaspiewac dla nowych ludzi.Musiałem odwalić wiecej roboty. Dziękuje,dziekuje wszystkim fanom którzy brali udział w licytacji biletów na te akustyczne koncerty.Naprawde wiele to dla mnie znaczyło,zobaczyć was wszystkich będących tam by wesprzeć nowy album.Serio tęskniłem za tą częscia mojej pracy i byłem naprawde szczesliwy robiąc to znowu.Następnego dnia nadszedł czas by opuścić Anglie a nasz ostatni przystanek to Tokyo,Japonia.


Do Tokyo przybyliśmy 5 kwietnia gdzie reszte dnia przespaliśy.Oczywiście zbyt długi lot do Japonii najbardziej wypasionym samolotem jakikolwiek w życiu widziałem.To był zupełnie nowy samolot linii lotniczych Virgin nazwany "najcichsza kabina na świecie"..i tak było.Na przodzie wszystkie siedzenia były z czerwonej przeszywanej skóry(jak Ferrari!)i wszystkie wyłaniały sie jak transfomormator tworzący łóżko na podłodze!I każde siedzenie miało duży monitor z szalonym telefonem/kontrolnikiem.Bywałem w dużo samolotach gdzie były monitory gdzie można było oglądać filmy i grać w głupie gry, lecz ten walił wszystkie na łeb na szyję.Przede wszystkim,można było surfować po Internecie i każdy miał swój własny e-mail gdzie mogłeś posyłać maile pomiedzy innymi siedzeniami w samolocie albo gadać z kimś przez telefon (dobry sposób na podrywanie lasek jeśli nie byłbym zajętym facetem;).Mogłeś wybierać w ponad setce filmów i programach telewizyjnych które można było przewijać a nawet szybko przesuwać lub nawet zatrzymać na czas wizyty w toalecie!Były tam tony gier telewizyjnych i mogłeś grać przeciwko ludziom w samolocie.Lecz najfaniejszą rzeczą ze wszystkiego w tym samolocie poza wysokiej klasy łazienką z kafelkowaną podłogą i niebieskim oświetleniem był bar na środku samolotu...to mi sie podoba,w pełni wyposażony barek z taboretami i całą resztą.Wzieliśmy udział w przesiadywaniu przy barze i zamówiliśmy kilka sake do jaj.Ludzie,po takim małym sake na wysokości 35,500 stóp nad ziemią, siedząc w barze, otoczeni przez niebieskie światła zaczeliśmy sie czuć jakbyśmy byli w statku kosmicznym enterprise...będąc małym czubkiem prawdopodobnie zmuszonym do tego uczucia chociaż...domyśliłem się,żę na statku kosmicznym enterprise nie było baru teraz myślę o tym, dziwne... Zresztą,w Japonii non-stop udzielaliśmy wywiadów do magazynów i TV w hotelowym pokoju bezpośrednio przez 5 dni.Zacząłem się poddawać przez tą gorączkę zamknięcia!Jak wygląda słońce?Nie wiem.Przez kilka powodów,Sacha i ja oglądalismy film "Zoolander" 100 razy w ciągu podróży i wciąż stawał się zabawniejszy i zabawniejszy za każdym razem.Co jest z tymi naprawdę głupimi filmami, że po tym jak je obejrzysz raz po raz stają sie zabawne?Cóż,jeśli masz czas oglądać ten głupi film 100 razy, gwarantuje, że stanie sie zabawny ewentualnie...OK, przejdźmy dalej.Minęły dwa lata jak ostatnio byliśmy w Japonii, lecz nic się tam nie zmieniło za bardzo.Tych samych trzech fanów czekających w korytarzu naszego hotelu jak 2 lata wstecz czekali na nas każdego dnia znowu...to takie słodkie:)Te same poświrowane telefony komórkowe z nagraniami konferencji prasowych używane przez wszystkich chyba,że mają teraz też Direct TV, jak dobrze...słyszeliście mnie,setki kanałów z satelity cyfrowej własnie na ich małych telefonach komórkowych, które można oglądać kiedy zechcesz.Musze to mięć!!!OK, nie muszę.A w końcu,tak samno świetne jedzenie czekało na nas każdego wieczoru po skończonej robocie.Nigdy nie jadłem tyle przez całe życie...muszę przytyć przynajmniej pół funta;)Codziennie jedliśmy sushi i koreańskie barbeque (gdzie przypiekasz swoje jedzenie na środku stolika w tym gigantycznym grillu na węgiel drzewny)każdej nocy,lecz najlepsze z wszystkiego było Shabu Shabu (nie wiem czy wymawiam to dobrze,lecz szczerze,czy ja cokolwiek wymawiam dobrze?).Shabu Shabu jest gdy pieczesz różnego rodzaju mięsa maczając je w gigantycznej misce gotującej się wody z warzywami i przyprawami...to jak pieszczoty.W każdym razie,tej nocy były kawałki wieprzowiny które maczaliśmy i jedliśmy godzinami.Pod koniec posiłku źle się poczuliśmy wiec Sacha w drodze powrotnej powiedział mi,że może rzygać wieprzowiną , a ja na to "Ta,ja też ześwinieje,stary!".Zresztą, czułem sie źle przez całą noc lecz wciąż smiałem się z tego sam w swoim pokoju za każdym razem gdy czułem że "ześwinieje"!Więc,drogą zbyt wielu występów w TV,wywiadów dla magazynów,wizyt w radiu i sesji zdjęciowych skończyliśmy z Japonią 10 kwietnia.Ostatni lot do domu,przybyliśmy bezpiecznie lecz totalinie opuźnieni.Ostatnie dni spędziliśmy robiąc próby i było zajefajnie powrócić do zespołu, który perfekcyjnie znał wszystkie utwory i brzmiał świetnie...dzięki Aaron:) Więc teraz czas by Aaron i ja przejeliśmy dowodzenie nad naszą kolejną podróżą, dwutygodiowa trasa po Amerykańskich stacjach radiowych i kolejny tydzień w Europie dla większego...promowania! Yippee!(jupi:P)Jestem w pełni nadziei,że dotrę wkrótce do niektórych z was w Ameryce.Jestem tak podekscytowany tym, że usłyszycie nasz nowy album, "Two"!Już tak blisko wydania...od połowy do końca maja pojawi się wszędzie, a w Ameryce będzie w sklepach 8 czerwca, w moje urodziny!Zgadnijcie co chcę na urodziny...


Do następnego razu:)


Kochajacy życie,


Alex Band